Kino

Goście Łukasza Maciejewskiego - Marcin Dorociński

Sensacyjne

Jeden z najlepszych i najbardziej lubianych polskich aktorów powraca do przełomowej roli Despera w „Pitbullu” - w reżyserii Władysława Pasikowskiego. 19 marca MARCIN DOROCIŃSKI będzie gościem Łukasza Maciejewskiego.

Goście Łukasza Maciejewskiego - Marcin Dorociński 

19 marca 2018 r.

godz. 17.30 - seans "Pitbull. Ostatni pies" - sala kameralna

godz. 19.30 - spotkanie z Marcinem Dorocińskim - antresola 

 

Osoby, które nie zakupiły biletów, a chcą przyjść na spotkanie, proszone są o odbiór wejściówek w kasie CSM (osoby, które zakupiły bilety nie potrzebują wejściówek)

 

Despero powraca. Czas wyrównać rachunki! „Pitbull. Ostatni pies” w reżyserii Władysława Pasikowskiego, twórcy „Jacka Stronga” i kultowych „Psów”: w rolach głównych  zobaczymy „starą gwardię” bohaterów czyli Marcina Dorocińskiego jako oficera Despero, Krzysztofa Stroińskiego jako Metyla oraz Rafała Mohra czyli Nielata, teraz nazywanego Quantico.

„Pitbull. Ostatni pies” to kawał rasowego kina sensacyjnego, pełnego świetnych dialogów i pełnokrwistych postaci, które nie zawiedzie zarówno fanów serialowego „Pitbulla”, jak i miłośników ostatnich hitów – „Pitbull. Nowe porządki” i „Pitbull. Niebezpieczne kobiety”. Dwa ostatnie łącznie zgromadziły w kinach ponad 4 miliony widzów!

Kiedy ginie Soczek, partner Majamiego, policjanci z wydziału terroru rozpoczynają dochodzenie. Schwytanie sprawcy uważają nie tylko za swój obowiązek, ale też punkt honoru. Niestety, wydział jest przetrzebiony zmianami organizacyjnymi i zwolnieniami. W tej sytuacji, aby stawić czoła gangsterom, stołeczny komendant ściąga do Warszawy rozproszonych po prowincji, doświadczonych policjantów. W stolicy pojawiają się Despero, Metyl oraz – prosto z Waszyngtonu – Nielat, zwany obecnie Quantico. Tymczasem w walce o dominację nad miastem, toczonej między gangami z Pruszkowa i Wołomina, pojawia się trzeci, znaczący gracz – Czarna Wdowa...

 

„Staję na planie „Pitbulla 3” jak przed największym wyzwaniem w życiu. Przyjdzie mi się bowiem zmierzyć nie tylko z gigantycznym sukcesem finansowym poprzednich dwóch części, ale także z legendą i doskonałością serialu sprzed 12 lat. Zostawiony sam sobie pewnie bym się nie podjął, ale szczęśliwie wspierają mnie producent wspomnianych blockbusterów Emil Stępień i gwiazdorzy kultowego serialu: Marcin Dorociński, Krzysztof Stroiński, Rafał Mohr i Jadwiga Jankowska-Cieślak. Nasz film nie będzie to jednak prosty miks artystycznego serialu sprzed lat i kasowych filmów z zeszłego roku, ponieważ… zmienił się reżyser i scenarzysta.  Próbuję nakręcić sensacyjny film tak, jak potrafię najlepiej zrobić to ja. Nie imituję stylu mojego znakomitego poprzednika. Może stąd tytuł filmu „Pitbull. Ostatni pies”. Niby gatunkowo pitbull, ale w szerszym znaczeniu jednak pies. Będzie więc dużo starego, ale też więcej nowości. Najbardziej oczekuję występu Doroty Rabczewskiej znanej Państwu bardziej jako Doda, i nowej muzyki, z którą pierwszy raz będę miał do czynienia. A o czym jest film? Jak zwykle o twardej przyjaźni, zasadach, tyranii złych ludzi i oczywiście o miłości”.

– Władysław Pasikowski.

 
scenariusz i reżyseria: Władysław Pasikowski

czas: 2 godz. 
kraj produkcji:
Polska
rok produkcji:
2018

gatunek: sensacyjny
premiera: 15 marca 2018 (Polska) 15 marca 2018 (świat)

Obsada: Marcin Dorociński, Krzysztof Stroiński, Rafał Mohr, Dorota Rabczewska, Cezary Pazura, Adam Woronowicz, Krzysztof Kiersznowski, Iza Kuna, Michał Kula, Marian Dziędziel, Zbigniew Zamachowski, Jadwiga Jankowska-Cieślak, Agnieszka Kawiorska, Artur Szpilka, Dereck Chisora, Katarzyna Nosowska

Film od 16 lat

 

MARCIN DOROCIŃSKI

Do serialu „PitBull” spiłował sobie ząb i zmienił fryzurę, do „Boiska bezdomnych” przytył. Jeszcze na studiach słyszał: „Na wieki wieków amant”. Nie lubił tego. - Nie jestem materiałem na idola - powtarzał. Ale po takich kreacjach aktorskich, jakie stworzył w „Rewersie”, „Róży” czy „Lęku wysokości”, trudno nie uznać, że jest jednym z najlepszych polskich aktorów.

Skończył technikum mechaniczne i w wywiadach zawsze podkreśla, że ma też tytuł technika obróbki skrawaniem. Dlaczego zdecydował się na studia aktorskie? Do warszawskiej PWST (obecnie Akademia Teatralna) dostał się za pierwszym podejściem. - Miałem sporo wątpliwości, czy to wszystko ma sens - wspomina. - Wyobrażałem sobie, że szkoła teatralna jest dla księżniczek i królewiczów, że uczą się w niej tylko dobrze urodzeni albo ci strasznie bogaci. Mówiłem sobie: „Ty, Marcin, jesteś ze wsi, a to kompletnie inny świat”. A później zrozumiałem, że takich jak ja jest wielu. 

Już na drugim roku studiów zagrał tytułową rolę w telewizyjnej inscenizacji „Cyda” w reżyserii Krystyny Jandy. Jednak po ukończeniu studiów nie od razu było różowo. „Byłem kelnerem, stałem na bramce w klubach, prowadziłem promocję. Kilka miesięcy po dyplomie w 1997 r. dostał angaż w warszawskim Teatrze Dramatycznym. To właśnie tu na samym początku swojej drogi miał okazję zagrać u Grzegorza Jarzyny, Krzysztofa Warlikowskiego, Krystiana Lupy, a potem też u Agnieszki Glińskiej. Jego pierwszą większą ważną rolą w Dramatycznym był Lucencjo w „Poskromieniu złośnicy” Szekspira w reżyserii Krzysztofa Warlikowskiego. Po roli szekspirowskiej przyszedł czas na rolę współczesną - w skandalizującej sztuce Brada Frasera „Niezidentyfikowane szczątki ludzkie i prawdziwa natura miłości” w reżyserii Grzegorza Jarzyny. 

„Na wieki wieków... amant” - słyszał wielokrotnie jeszcze na studiach. Nie lubił tego. - Bo nie jestem żadnym amantem - tłumaczył. - Słowo „amant” kojarzy mi się z przedwojennym kinem: ugrzeczniony, uwielbiany przez kobiety, piękny jak z obrazka. Warto może znaleźć jakieś świeższe określenie na taki typ. Macho? Nie, to też jest bez sensu. Denerwuje mnie, jeśli aktor lub aktorka traktowany jest jako ładny element wystroju wnętrza. I to prawda, że zawsze z tym walczyłem. Był taki czas, że robiłem wszystko, żeby siebie obrzydzić innym. Gdzieś miałem powierzchowność - przytyłem, zrobiłem sobie coś brzydkiego z zębami. Szukał sposobów, by uwolnić się od tego wizerunku. O „przystojniaczku” barmanie Robercie, którego zagrał w „Niezidentyfikowanych szczątkach ludzkich...” mówi, że to taki „amant, który się nie wstydzi, że się spocił, jeżeli ma ochotę przekląć, to przeklnie, a jak chce beknąć, to sobie beknie”.

W kinie zwrócił na siebie uwagę w „Torowisku” w reżyserii Urszuli Urbaniak (1999 r.). Kilka lat później dostał rolę Despera w "PitBullu" Patryka Vegi, za którą dostał prestiżową Nagrodę im. Zbyszka Cybulskiego w 2005 r. Nagrodę specjalną na 32. Festiwalu Polskich Filmów Fabularnych w Gdyni w 2007 r. przyniosła mu z kolei rola Fabia w „Ogrodzie Luizy” w reżyserii Macieja Wojtyszki. Za ten film dostał też nagrodę w plebiscycie Złotych Kaczek na najlepszego polskiego kochanka. 

Do filmu Kasi Adamik "Boisko bezdomnych" przytył kilkanaście kilo. - Reżyserka Kasia Adamik chciała, aby Jacek Mróz, mój bohater, miał posturę człowieka zdewastowanego, mocno nadużywającego alkoholu - tłumaczy. - Codzienna charakteryzacja byłaby mordęgą. A tak w naturalny sposób miałem opuchniętą twarz i wystający bęben. Odmieniony wygląd ogromnie pomaga wejść w rolę.

Ostatnie sezony spędził przede wszystkim na kilku planach filmowych. A efekty tego były imponujące. Za film „Rewers” Borysa Lankosza Dorociński dostał nagrodę za drugoplanową rolę męską na Festiwalu Polskich Filmów Fabularnych w 2009 r. Na festiwalu w Gdyni w 2011 r. publiczność miała okazję zobaczyć „Różę” Wojciecha Smarzowskiego (Dorociński dostał nagrodę za pierwszoplanową rolę męską) i „Lęk wysokości” Bartosza Konopki. W 2012 i 2013  roku na ekrany weszły kolejne ważne filmy z udziałem Dorocińskiego- „Jesteś Bogiem” Leszka Dawida, „Obława” Marcina Krzyształowicza. „Drogówka” Wojtka Smarzowskiego, „Miłość” Sławomira Fabickiego. Zobaczyliśmy go też w międzynarodowych produkcjach m.in. w „Szpiegach w Warszawie”, czteroodcinkowym serialu zrealizowanym we współpracy z BBC oraz w serialu "Run" dla stacji Channel 4.  2014 przyniósł kolejny spektakularny sukces w karierze Dorocińskiego: filmy "Pod Mocnym Aniołem" Wojtka Smarzowskiego oraz "Jack Strong" Władysława Pasikowskiego zdobyły rekordową widownię w polskich kinach. 2014 to także debiut Dorocińskiego w niemieckiej kinematografii w filmie "Tod Am Meer Morderhuus" oraz rozpoczęcie współpracy z WWF mającej na celu ratowanie ginącej populacji rysi nizinnych.

Ostatnio Marcin Dorociński wrócił do teatru, zagrał w sztuce Nikołaja Kolady „Merylin Mongoł” w reżyserii Bogusława Lindy oraz w "Nastasji Filipownej" w reżyserii Andrzeja Domalika w Teatrze Ateneum. Ze sceną im. Jaracza związał się teraz na stałe. Podkreśla, że cały czas stara się doskonalić: - Byłem jeszcze na studiach, kiedy pewien doświadczony aktor powiedział mi, że to zawód, którego się uczy przez całe życie, że on wciąż przed każdą premierą w teatrze, przy okazji zdjęć do kolejnych filmów czuje dziwny dygot. Trudno mi było wtedy w to uwierzyć.  Dziś wiem, że miał rację.

Dorota Wyżyńska

Tekst pochodzi z 6. tomu kolekcji "Mistrzowie słowa". Wydawca Agora SA, Bellona SA, 2012.

 


Informacje / Bilety:

  • 19 marca 2018 r., godz. 17:30 - seans (sala kameralna); ok. godz. 19.30 - spotkanie (antresola)
  • Bilety na seans: 15 zł (normalny), 13 zł (ulgowy).
  • Wejściówki na spotkanie z Marcinem Dorocińskim dostępne w Kasie CSM. Osoby posiadające bilet na seans o godz. 17.30 na spotkanie wchodzą za biletem.
  • Sprzedaż i informacje: Kasa CSM - tel. 14 633 46 04
Goście Łukasza Maciejewskiego - Marcin Dorociński
Goście Łukasza Maciejewskiego - Marcin Dorociński
Goście Łukasza Maciejewskiego - Marcin Dorociński
Goście Łukasza Maciejewskiego - Marcin Dorociński

Ta strona używa cookie i innych technologii. Korzystając z niej wyrażasz zgodę na ich używanie, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.